Mediacja językowa - HIT czy MIT? Czyli jak można "POCZUĆ" język...


Czym jest MEDIACJA

Tak… tak… już o tym pisałam, ale w innym kontekście. Pierwsze nasze skojarzenie (przyznam, że do niedawna moje też! Może dlatego, że jestem dyplomowaną mediatorką w sprawach rodzinnych i dotyczących środowiska szkolnego) to prawdopodobnie MEDIACJA jako alternatywna forma rozwiązywania konfliktów. 

Jednakże w dydaktyce nauczania języków obcych pojęcie to nabiera innego znaczenia. 

Wiele już napisano o mediacji w nauczaniu języków obcych. Ciężkie teksty, trudno przez nie przebrnąć, dużo odniesień, sporo cytatów. Ale co MEDIACJA  oznacza dla “zwykłego” nauczyciela? 

Postaram się Wam to zagadnienie nieco przybliżyć.

Europejski System Opisu Kształcenia Językowego (ESOKJ) zdefiniował mediację jako “pośredniczenie” między ludźmi, którzy nie są w stanie porozumieć się ze sobą w bezpośredni sposób. Użytkownicy języka podejmując działania, aby się porozumieć, nie wyrażają swoich własnych poglądów i myśli. Działania mediacyjne w kontekście dydaktyki języków obcych to zarówno tłumaczenie ustne i pisemne (mediacja interlingwalna) jak i streszczanie najważniejszych treści w zakresie drugiego języka lub między językiem pierwszym a drugim oraz parafrazowanie w języku obcym  (mediacja intralingwalna). 

Mediacja językowa to także wykorzystanie narzędzi kulturowych, które umożliwią naukę języka obcego i przyczynią się do rozwinięcia umiejętności językowych. Narzędzia te to na przykład wszelakie zadania, portfolia i media, ale najważniejszym narzędziem jest sam język… język rodzimego użytkownika języka. 

W lekcji języka obcego chodzi o to, by uczniowi zaproponować odpowiednio do niego dostosowane autentyczne materiały oraz wskazać mu narzędzia, które będą dla niego wsparciem podczas przyswajania języka obcego. 

W kontekście mediacji powstaje też pytanie odnośnie stosowania języka ojczystego w sali lekcyjnej (czyli w naszym przypadku języka polskiego). Czy język polski będzie raczej przeszkadzał, czy pomagał  w przyswajaniu języka obcego? Ilość nauczycieli, którzy są za wykorzystywaniem języka polskiego na lekcji jest zapewne porównywalna z ilością tych, którzy są zwolennikami całkowitej immersji językowej (co w praktyce oznacza ZERO polskiego na lekcji). Prawda jest taka, że nam nauczycielom ciężko jest zrezygnować z języka polskiego (może troszkę z lenistwa albo po prostu  z braku czasu). Praktycznie wygląda to tak, że język polski wkrada się na nasze lekcje, ale jeżeli już tak jest, to powinniśmy z biegiem czasu eliminować jego stosowanie, aby odciąć przysłowiową pępowiną, którą nasz uczeń jest z nami związany. Tylko wtedy zmusimy go do większej samodzielności, a podając mu odpowiednie autentyczne materiały zanurzymy go w język docelowy i damy możliwość rozwinięcia kompetencji i biegłości językowej.

A wszystko po to, aby nauczyć naszego ucznia odpowiedniego reagowania i integrowania treści, które nasz uczeń już zna. Wyobraźmy sobie następującą sytuację:

„There is a slight problem“, stwierdza pochodzący z Anglii kierownik budowy.

 „Es gibt erhebliche Probleme, wir müssen da etwas machen“, mówi niemiecki tłumacz do dyrektora wielkiej firmy budowlanej, który pochodzi z Niemiec. 

 „This is not what I said“, powiedział Anglik, który posługuje się niemieckim w stopniu podstawowym.

Widzicie o co chodzi? Który z panów ma rację? Każdy! Być może jeden z nich nie powiedział tego dosłownie, ale tak pomyślał.  

I o to właśnie chodzi. Dobra mediacja interpretuje wypowiedzi na podstawie kontekstu kulturowego, ukazuje zamiar oraz inicjuje konieczną reakcję. 

W zadaniach mediacyjnych, których przedmiotem jest na przykład szyld informacyjny czy instrukcja obsługi właśnie zakupionego urządzenia, kwestia kulturowej interpretacji nie jest może konieczna. Ciekawe jest oczywiście to, że jedną treść można przekazać na różne sposoby.

Przykład? Bardzo proszę:  „Thank you for not smoking“ lub „No smoking“ – krótko mówiąc chodzi o to, by nie palić. 

Sprawa ma się inaczej, jeżeli chodzi o relacje międzyludzkie. Tu interpretowane słowa mogą zakończyć (niechcący) przyjaźń! 

Czasem mówimy do naszego ucznia: “Nie powinieneś tłumaczyć słowa w słowo. Złap kontekst”.

Błąd!!!  Jak powinno brzmieć to zdanie? Moja propozycja: “Nie wolno ci tłumaczyć słowa w słowo”. Dokładnie: NIE WOLNO… Słowa same w sobie nie mają znaczenia. Nabierają znaczenia w kontekście. My językowcy doskonale wiemy, jak trudno nam jest znaleźć odpowiednie słowo. Nasi uczniowie lub kursanci czekają niecierpliwie na tłumaczenie, a my szukamy sposobu, by im to pojęcie wytłumaczyć. Co robimy? Posługujemy się przykładową sytuacją, w której dane słowo jest wykorzystywane. A bywa przecież tak, że nie ma jednoznacznego odpowiednika. Życie… taki jest właśnie język. Elastyczny… autentyczny…. zmienny…. ponadczasowy. Język trzeba zacząć “CZUĆ” a nie tylko ODTWARZAĆ. W tym mogą pomóc właśnie zadania mediacyjne. 

Dziś uczymy języka obcego ZADANIOWO. 

Posłużę się fragmentem ESOKJ / punkt 2.1. 

“Posługiwanie się językiem, w tym także uczenie się języka, obejmuje działania podejmowane przez uczestników życia społecznego, którzy – jako osoby indywidualne – posiadają i stale rozwijają swoje kompetencje zarówno ogólne, jak i językowe kompetencje komunikacyjne. Posługując się tymi kompetencjami, podejmują oni określone działania językowe. Uwzględniając uwarunkowania i ograniczenia, wynikające z danego kontekstu, uruchamiają pewne procesy językowe, które pozwalają rozumieć lub tworzyć teksty dotyczące tematów z określonych sfer życia. Stosują przy tym strategie najbardziej odpowiednie dla wykonania danego zadania. Świadoma obserwacja procesów towarzyszących tym wszystkim działaniom prowadzi, na zasadzie sprzężenia zwrotnego, do wzmocnienia lub modyfikacji własnych kompetencji.  (ESOKJ, 2003: 20)”

Mediacja językowa, czyli przetwarzanie informacji w formie pisemnej i ustnej, jest jednym z obowiązujących  działań językowych - obok RECEPCJI, PRODUKCJI i INTERAKCJI. 

Podsumowując:

  • Mediacja językowa uwzględnia występowanie  w roli pośrednika między osobami, które nie mogą się bezpośrednio porozumieć. 

  • W mediacji językowej  są to osoby mówiące różnymi językami, a mediacja polega na tłumaczeniu ustnym lub pisemnym. 

  • Z mediacją mamy  do czynienia, gdy zadanie komunikacyjne polega na przykład na parafrazie tekstu, który w pierwotnej formie jest niezrozumiały. Mediacją może być na przykład przedstawienie treści diagramu statystycznego w postaci opisowej. 

  • W szkolnym nauczaniu języka sytuacjami wymagającymi zastosowania mediacji mogą być: oprowadzanie wycieczki, przedstawianie cudzoziemca swojej rodzinie, tłumaczenie karty dań w restauracji, relacjonowanie treści piosenki itp. 

Duże pole do popisu!!! Dla nas nauczycieli oraz dla naszych uczniów. 

Przykładowe zadania:

  • dobieraniu obcojęzycznych wypowiedzi i ich polskich odpowiedników, 

  • dobieraniu wypowiedzi w pierwszym i drugim języku obcym – np. angielskim i niemieckim, uzupełnianiu brakujących informacji w opisie diagramu, 

  • przygotowywaniu tłumaczeń prostych tekstów użytkowych – menu, formularzy, ogłoszeń itp. przygotowywaniu leksykonu, słowniczka itp.

Przyznam szczerze, że wielu z nas (w tym i ja) intuicyjnie od zawsze stosowało się do zasad mediacji na lekcji języka obcego. Ale nie byliśmy do końca świadomi, że tak się TO nazywa. Dobrze jest jednak wiedzieć, że obrane działania zmierzają w dobrym kierunku. A jeżeli dotychczas niektórzy z nas bagatelizowali wytyczne ujęte w ramach ESOKJ - to jest to ostatni dzwonek, aby zreformować styl uczenia, rozwinąć i udoskonalić warsztat pracy.

Czujecie to? Jaki wniosek?  Wniosek jest oczywisty - MEDIUJEMY…. 

POWODZENIA!

Komentarze: Zostaw komentarz

* Ten email nie zostanie opublikowany na stronie.
This site was built using